Artykuł na konkurs Fujifilm

Niedziela, 29 września Anno Domini 2013.

Niedziela jak niedziela. Nieśpiesznie wypełzam z łóżka. “Najpierw powoli jak żółw, ociężale”, wlokę się do łazienki, zerkam w lustro….?!!
Zaraz, zaraz. Jak to ociężale. Przecież ten w lustrze, to ja – Słynny Podróżnik Fujifilm, a dziś jest TAAAAAA niedziela.

Wake up!
Ładujemy szczoteczkę, aparat, komputer i skrzynkę – wszystko na tę UP!-inkę.

UPnowymały

UP! pojawił się niespodziewanie, więc drobne wyjaśnienie. Tak nazywa się mój “nicniepalący” rumak ze stajni Volkswagena, który powiezie nas na wyprawę “Tam i z powrotem”.
A dokąd nas powiezie? Oto nasz tajny plan.
(Pssst.Spalić po przeczytaniu)
Image

Rozważałem też kilka alternatywnych tras, ale szanowne jury wybrało tamten banalny wariant 😉
Image

Podróż z Łodzi na północ upływa nam na podziwianiu kawałków autostrad i dziur w jezdniach, więc nudne chwile wypełniamy myśleniem o naszej wyprawie.
Jak pokazały mapki Google, przed nami 2000km i kilkaset mil morskich.
Up! pali niewiele-wyjdzie ok.4,5l/100km- ale w sumie to 90l, więc około 500PLN.
Opłaty za przejazd tymi fantastycznymi mostami, które zbudowali Duńczycy nad Bałtykiem, to 45Euro za Oresundsbron i 33Euro za Storebaelt-razem jakieś 330 PLN.
Dochodzą autostrady w Polsce, więc “na kołach” wydamy prawie 1000PLN.
Koszty promu Stenaline na rejs nocny, z niedzieli na poniedziałek, z samochodem, w kabinie z oknem, to 908 PLN.
Daje nam to łączny koszt podróży, doliczając drobne na nieprzewidziane kilometry – 2000PLN.

Dojeżdżamy do Gdyni z dużym zapasem czasu. Możemy pozwiedzać okolice portu, porobić zdjęcia “Błyskawicy” i coś podjeść, a wieczorkiem, o 21 czeka prom.
“Pytamy Kapitana
-Czy jest miejsce na morzu?
-Znajdzie się proszę pana.”

Na promie, jak to na promie. Oglądaliście film “Job”?
Jak nie – to polecam, a jak było naprawdę, to opowiem jak wrócę;)
Image
Wyprawa morska, to fantastyczna okazja do wykorzystania długich ogniskowych. Mijamy różne statki, wpływamy do portów, podziwiamy wschody i zachody Słońca- słowem raj dla fotopodróżnika. Do tego zdjęcia nocne, jakieś majaczące światła latarni morskich w oddali i bardzo bliskie, roztańczone ciała w nocnym klubie.

Rano desantujemy się w Karlskronie. Dokumentujemy życie portowego miasta i podziwiamy zabytki wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.

Karlskrona

Zwiedzajmy Karlskronę – póki jeszcze pływa.

Pstryk, pstryk, pstryk. Zostajemy tu do jutra zachwycając się nadmorskim kurortem.
Śpię w Hotell Aston. (No, coś należy podać na potrzeby tej rozgrzewki 🙂
Następnego dnia ruszamy przez Szwecję.
– Oj, będzie się działo! Przed nami zielona kraina ABBY i Volvo.
Cel Kopenhaga, ale po drodze, owe dwa cudy dzisiejszej cywilizacji. Duńczycy połączyli swój kraj ze Szwecją podmorskim tunelem i mostami nad cieśninami. To temat na dłuższą opowieść, ale nie teraz. Mosty będą głównym celem dla naszych 1200mm..
Image
Widok od strony szwedzkiego Malmo.Ten drugi koniec, odległy o jakieś 8 kilometrów, przechodzi właśnie w podmorski tunel.
Trzeba przyznać, że autor wiedział gdzie stanąć.Spróbuję powtórzyć to ujęcie naszym   HS35.
Śpię w hotelu Cabinn Metro w Kopenhadze- 2 noce.
Image
Bryła hotelu, to też ciekawy obiekt fotograficzny.
Między nocami zwiedzamy Kopenhagę.
Takie tam. Jakiś pubik, muzeum,….. fotka z Królową Małgorzatą II. Sfotografujemy tajemniczą dzielnicę hipisów – Christiania, w której nie wolno: biegać, używać kamizelek kuloodpornych, ciężkich narkotyków i….fotografować.
Jak nie wolno, to nie wolno, ale od czego mamy bardzo długie tele :).
Image
Jeżeli dziś czwartek, to jesteśmy w Danii:)
Być w Danii i nie zobaczyć Legolandu?
W drogę!
Image

(Wizyta w Legolandzie, to też temat na osobną blogowieść o portretowaniu teleobiektywem malutkich ludzików 🙂
Z Legolandu gnamy na południe – w stronę Niemiec, jak daleko się uda, a później śpimy w przydrożnym zajeździe.
Piątek, to obowiązkowa wizyta w niemieckim muzeum czołgów w Munster.
Być w Niemczech i nie zobaczyć czołgów? 😀
Achtung Panzer!!! Będzie dużo fotek i opowieści. Jest całkiem sporo miłośników techniki i militariów na tym świecie.

Image

(Różowe czołgi zawsze w modzie 🙂
Po kilku godzinach panzerowania, nasz czerwony transporter rusza na wschód, by wieczorem zdobyć Berlin.
Śpię w Ibisie, a rano wyruszam by zobaczyć….JĄ.
Najpiękniejszą, najbardziej tajemniczą kobietę świata.Kliknijcie link, a odkryjecie sekret.

Nasyciwszy się pięknem historii opuszczamy Berlin, ale film drogi trwa dalej.
Pędzimy autostradami, wśród migoczących świateł, kolejne setki kilometrów, by w sobotnią noc dotrzeć do domu.

A jutro? Jutro niedziela.
Niedziela jak niedziela. Nieśpiesznie wypełzam z łóżka. “Najpierw powoli jak żółw, ociężale”, wlokę sie do łazienki, zerkam w lustro….?!!

Podsumowanie
Wchodzę na wagę i wiecie co? Nie schudłem. Znaczy, że coś po drodze jadłem.
Do jedzenia w podróży nie przykładam większej uwagi. Zakupy w miejscowych sklepach, trochę zapasów wody i jadła w bagażniku, kolacja przygotowana samodzielnie i śniadanko w hotelu. Może jakaś kawka w pubie dla złapania klimatu miejsca.
Jak policzę stawkę 50 PLN na dzień, to wystarczy na skromne jedzenie: 7×50=350PLN.
Natomiast lubię się wyspać w dobrych warunkach. Ponadto namioty i campingi nie wchodzą w grę bo trudno o Wi-fi, więc z podróżnego bloga nici.
Reasumując- nocleg to przyzwoity hotel, a hotele w Skandynawii niestety drogie.
IBIS w Berlinie i drugi nocleg w Niemczech, należy skalkulować po 300PLN, dwa noclegi w Cabinn Metro w Kopenhadze, to prawie 640 PLN, no i Karlskrona- Hotell Aston Karlskrona- 480 PLN. Razem noclegi, gdyby rezerwować dziś, to około 1700PLN.

Dodajmy: transport 2000PLN+ wyżywienie 350PLN+ hotele 1700PLN = 4050 złotych.
Do tego Neues Museum w Berlinie- 14Euro, Panzermuseum Munster- 7Euro, Legoland-65Euro i jakieś nieprzewidziane atrakcje, to prawie 400PLN.
By nie być drobiazgowym, wyszło 4450PLN.
Niemało, ale to piękna, długa i atrakcyjna podróż w czasoprzestrzeni. Będziemy podziwiać zarówno supernowoczesną architekturę Europy XXI wieku, jak i tajemnice Afryki sprzed 3500 lat. Pomkniemy po morzu niczym Tytanic, zgłębimy tajemnice II Wojny Światowej i zobaczymy miliony klocków LEGO.
Nasz podróżny przyjaciel – Fujifilm  HS35 – też będzie zadowolony. Zerknie bardzo daleko – przez morskie odmęty, bardzo blisko – na ludziki Lego i tam – “gdzie nie wolno”. Czy znacie szczęśliwszego hiperzoooooma?

A gdyby mi się nie powiodło, to może za sto lat jakiś mój potomek wraz z praprawnukiem  HS35, wyruszą na tę wyprawę. Ich historia mogłaby wyglądać tak —>

https://autorytetmoralny.wordpress.com/2013/07/08/neverending-story-opowiesc-s-f-na-konkurs-fujifilm/

I tak właśnie opowieść nam się zapętliła w nieskończoność 😀 😀 😀

Źródła zdjęć nie wykonanych przez autora:
1.Promy: http//dziennikturystyczny.pl
2.Most: Henry von Platen, http://www.wikimedia.org
3.Legoland: wall.alphacoders.com
4.Rodzina Królewska: TVP-Info
5.Hotel Cabinn Metro: http://www.cabinn.com

6Karlskrona: http://www.trossofastigheter.se/images/frontpic_big.jpg

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s